kiedy w Nha Trang z Axelem i Monika wypozyczylismy skutery, mielismy spore problemy ze znalezieniem tego, co chcielismy. najpierw samych basenow z woda morska nie bylo, potem sie znalazy ale puste - bez osob pracujacych przy nich.
po porannym niepowodzeniu postanowilismy sie troche zrelaksowac na plazy, ktora podobno miala byc gdzies niedaleko.
rzeczywiscie byla i trafilismy tam wyjatkowo bez problemu. zostawilismy skutery na parkingu, ktory kosztowal $0,01 i skierowalismy sie tam, skad dochodzil szum morza.
za wydmami zupelnie jak w pieknej ojczyznie, rosl rzad palm kokosowych. dalej byla juz tylko plaza ze snieznobialym i bardzo drobnym piaskiem.
najlepsze bylo to, ze bylismy tu jedynymi turystami (a przynajmniej jedynymi Europejczykami). bylo wyjatkowo cicho i spokojnie, nikt nie chcial nas wsadzic na skuter i koniecznie gdzies zawiezc, nikt nie chcial nam sprzedawac na sile pamiatek. ten spokoj udzielil sie moim towarzyszom podrozy i, kiedy ja kapalem sie w goracym morzu, oni zasneli...
tu bylo zdecydowanie ladniej i spokojniej niz w Nha Trang. tam dluga, zdaje sie 5-kilometrowa plaza byla odgrodzona od miasta glowna droga - ruchliwa i glosna 2-pasmowka. piasek byl gruby, ciemnozolty, chociaz jak na azjatyckie warunki bardzo czysty (wszstkie smieci plywaly w morzu).
tuz przed wyjazdem z Nha Trang polezalem chwile na tej plazy.
potem wsiadlem w pociag i po zaledwie 11 godzinach, bylem "juz" w Saigonie...
Saigon. nazwa znana glownie z amerykanskich filmow, ale poza nimi jakos rzadko uzywana, prawda? zgadza sie. miasto, ktore od wiekow nazywalo sie Saigon, po wojnie wietnamskiej zostalo przemianowane na Miasto Ho Chi Minha. komunisci z polnocy byli tak wspanialomyslni, ze dawna stolice poludnia nazwali imieniem najwiekszego bohatera, najwspanialszego wujka Ho. podziekowaniom napewno nie bylo konca...
jednak wbrew popularnemu w PL powiedzeniu, Saigon trzyma sie calkiem niezle. jest duzo czystszy niz stolica - Hanoi. tamto miasto jest cale zakurzone i kiedy tylko deszcz spadnie, kurz zmienia sie w bloto oblepiajace wszystkie skutery i eleganckie mokasyny Wietnamczykow, wraz z ich bialymi skarpetkami. styl a'la wczesny Michael Jackson...
saigon jest najblizszy Zachodowi ze wszystkich wietnamskich miast. mimo, ze tez nie ma niewybielajacych kremow do opalania, to zdecydowanie latwiej jest kupic dezodorant.
oba te artykuly beda mi bardzo potrzebne na lodkach, ktorymi bede plywal po delcie Mekongu...
0 komentarze:
Prześlij komentarz